Nie byłam jeszcze nawet w połowie Mistrzyni sztuki śmierci Ariany Franklin, gdy stwierdziłam z pełnym przekonaniem, że koniecznie muszę przeczytać jej kontynuację. Cykl o Adelii Aguilar składa się z czterech tomów (z czego w Polsce dotychczas zostały wydane tylko trzy); niedawno pisałam o pierwszym z nich, na który trafiłam tylko dlatego, że polecono mi go na kiermaszu taniej książki. Dziś przedstawiam Wam część drugą, do której sama podeszłam z wielkim entuzjazmem. Ponownie przenosimy się w mroki średniowiecznej i zabobonnej Europy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 lutego 2013
poniedziałek, 11 lutego 2013
"Mistrzyni sztuki śmierci", Ariana Franklin
Ariana Franklin to pseudonim Diany Norman, brytyjskiej pisarki i dziennikarki, autorki powieści historycznych i biografii; Mistrzyni sztuki śmierci była jej debiutem kryminalnym, moim zdaniem niezwykle udanym. Trafiłam na tę pozycję zupełnie przypadkiem na kiermaszu taniej książki i kupiłam tylko dlatego, że poleciła ją sprzedawczyni, a nasze gusta zazwyczaj się pokrywają. I bardzo dobrze się stało, bo powieść okazała się doskonałym średniowiecznym thrillerem, przeniosła mnie w mroczny XII wiek i całkowicie pochłonęła. Może Imię róży to to nie jest, ale chyba nie zgrzeszę za bardzo, jeśli powiem, że na płaszczyźnie kryminalnej i historycznej, pomijając warstwę filozoficzno-religijną, niemal mu dorównuje.
czwartek, 31 stycznia 2013
"Christine", Stephen King
Motoryzacyjna zgroza
Choć Kinga na ogół czczę i wielbię całą duszą (z nielicznymi wyjątkami), wahałam się, czy sięgnąć po Christine. Pomysł uczynienia z samochodu krwiożerczej bestii jest dość ryzykowny i wydawało mi się, że przy takim temacie po prostu nie można uniknąć popadnięcia w kicz i śmieszność. W dodatku miałam już za sobą inną książkę tego pisarza z demonicznym autem w roli głównej, która okazała się kompletną pomyłką (Buick 8, tragedia). Mimo to, przeczytałam Christine. I okazało się, że moje obawy były całkowicie chybione.
wtorek, 29 stycznia 2013
"Wielka Czwórka" i "Tajemnica Siedmiu Zegarów", Agatha Christie
Agatha razy dwa
Odkąd pamiętam, jestem wielką fanką Agathy Christie; można powiedzieć, że zakochałam się w niej od pierwszego czytania. Na początku poznałam Poirota, później była panna Marple, mój ulubiony nadinspektor Battle, Tommy i Tuppence, i pozostali bohaterowie. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę zmuszona powiedzieć o którejś z jej książek, że jest po prostu zła. Niestety, ostatnio właśnie taka mi się trafiła; na szczęście na pocieszenie miałam również drugą pozycję autorki, tym razem na takim poziomie, do jakiego wielbiciele Christie są przyzwyczajeni.
Agatha Christie
Wielka Czwórka
Oparcie powieści na motywie superzłoczyńców dążących do zdobycia władzy nad światem to dość karkołomna decyzja, bo bardzo łatwo popaść w śmieszność i komiksową przesadę. Niestety... Królowa Kryminału temu wyzwaniu nie podołała.
wtorek, 15 stycznia 2013
"Angelologia", Danielle Trussoni
Przyznaję bez bicia, że czasem jeszcze daję się nabrać na ładną okładkę i tak niestety było w przypadku Angelologii Danielle Trussoni, choć przecież nie tylko okładka zaważyła na decyzji zakupienia tej książki. Po pierwsze, wyjątkowo niska cena - 9,90 zł - na wyprzedaży Weltbildu, a akurat robiłam tam inne książkowe zakupy; po drugie, pozytywne opinie internautów i dość wysoka ocena w BiblioNETce; wreszcie po trzecie, motyw przewodni - anioły, fantastyka, będzie fajnie. Nie było.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




